Kontynuacja poprzedniego wpisu o przebranżowieniu się. Napisałem kontynuację ponad 2 miesiące temu, ale nie było chęci zredagować. Gdy startowałem bloga, głównym założeniem było by publikować bez przymusu, stąd taka długa przerwa. Po pół roku życia i pracy w UK nazbierało mi się tematów, pozostaje przysiąść do pisania. ;)
Co jeszcze przemawia za zostaniem programistą? Dlaczego ostatecznie zostałem w inżynierii mechanicznej?
No kurde, przecież wiadomo że wciskanie się pod maszynę i spływający na twarz olej to czysty ubaw, kto by nie chciał. Kurtka po praniu :)
Wracając do wątku z poprzedniego wpisu:
No kurde, przecież wiadomo że wciskanie się pod maszynę i spływający na twarz olej to czysty ubaw, kto by nie chciał. Kurtka po praniu :)
Wracając do wątku z poprzedniego wpisu:
4. Społeczność.
+1 dla IT, bezapelacyjnie.
Po pierwsze, rozwiniętych miejsc w których specjaliści IT wymieniają się informacjami jest masa - z tych które sam miałem okazję zwiedzić: stackoverflow, 4programmers, python.org. A to tylko czubek góry lodowej. Grupy facebookowe, wykop, youtube - nawet na typowo społecznościowych portalach można znaleźć informacje związane z tematyką programowania.
Odpowiedniki techniczne? elektroda i forum cnc. Czyli też są, ale...
No właśnie ale - nie bez powodu elektroda po dziś dzień walczy z opinią portalu skupiającego starych buców. Masz pytanie? Z pewnością jest to jakaś elementarna wiedza, nie szukałeś w google, lub nie zasłużyłeś na uzyskanie informacji "bo tak".
![]() |
Źródło |
Jakieś dziwne pokolenie inżynierów-frustratów mamy w polskiej sieci. Na szczęście poza internetem miałem okazję poznać wspaniałych ludzi chętnie dzielących się doświadczeniem. Szkoda, że ogranicza się to tylko do rozmów w pracy czy na szkoleniach, bo dostęp do aktywnej platformy, na której specjaliści mogą dyskutować o różnych zagadnieniach byłby bardzo pomocny. Wyobraź sobie, że realizujesz projekt i utkwiłeś na pewnym etapie, a żaden z kolegów nie jest ci w stanie pomóc (bo na przykład sami styczności z czymś podobnym nie mieli) Oczywiście, można podejść do tematu ambitnie i wykonać według własnego pomysłu - wiąże się to jednak z ryzykiem wypuszczenia bubla. Zgodnie z prawem Murphy'ego: "Anything that can go wrong, will go wrong". Z mojej perspektywy nie ma biedy - w końcu na błędach się człowiek uczy, Trochę gorzej z perspektywy szefa, w końcu jego kasa. Głupio się też później tłumaczyć gdy wymyślone przez nas rozwiązanie okazuje się tak zwaną "rzeźbą", a dało się zrobić to samo prościej. A wystarczyło zapytać w odpowiednim miejscu.
5. Nieograniczone możliwości rozwoju
A tu odleciałem trochę w pierwszym poście. Jak ktoś klepie kilka lat to samo, to będzie stał w miejscu niezależnie od tego czy jest programistą, stolarzem, grafikiem czy inżynierem. Fakt, w IT pojawia się coraz więcej inicjatyw, gdzie można się z tej monotematyczności w przyjemny sposób wyrwać - konkursy, warsztaty czy konferencje. Jest to jednak związane z tym o czym wspominałem w poprzednim punkcie - słaba społeczność. Niby mamy ten SIMP (Stowarzyszenie Inżynierów i Mechaników Polskich), ale ręka w górę, kto ostatnio miał z nimi styczność i może polecić dołączenie. Być może jestem niepotrzebnie uprzedzony, chętnie dowiem się czegoś więcej.
Doliczyłem się 5 czynników, które brałem pod uwagę gdy rozważałem przekwalifikowanie się. Pewnie można znaleźć i więcej, ale w moim przypadku te wymienione był najistotniejsze.
Ostatecznie postanowiłem zostać w brudnym świecie zaworów i olejów. Dlaczego? Jedyny czynnik, który tak naprawdę ma znaczenie, to ten pierwszy. Ogromną satysfakcję sprawia mi przeniesienie schematu z kresek i znaczków do świata rzeczywistego i zobaczenie, że coś działa według założeń (a jak nie działa poprawnie, to dowiedzenie się dlaczego i naniesienie poprawek). Wszystkie pozostałe da się w jakiś sposób zneutralizować, trzeba tylko odrobiny wysiłku i nieszablonowego myślenia..
Wspomniałem też, że nie do końca zrezygnowałem z programowania. Co miałem na myśli? Przetwarzanie dużej ilości danych spotka każdego prędzej czy później. Dobrze jest umieć pisać chociaż proste makra w Excelu, bo obrabianie "z palca" parudziesięciu plików zawierających setki wierszy jest po prostu męczące i zajmuje dużo czasu. Umiejętność przedstawienia w odpowiedni sposób danych pozwala łatwiej przeforsować dany pomysł. Chyba wszyscy się zgodzą, że łatwiej kogoś przekonać prezentując zestaw wykresów niż wymyślać teorie i liczyć, że ktoś uwierzy "na gębę".
Warto się uczyć VBA, nie wkręcam. ;)
Do następnego.